poniedziałek, 2 marca 2015

Dziwna Przypadłość

Dziwna Przypadłość

Proszę Pana! Proszę Pana!
rzecz potwornie niesłychana.
Dzieci tańczą i śpiewają one ciągle w klasy grają
Nie wypada proszę Pana, by w dzień biały miały brykać
Rzecz po prostu niesłychana, powinny swój mózg napychać

Trzeba uczyć je liczenia!
Trzeba uczyć jak w piecu palić!
Czas na śmianiu im ucieka!
A do liczenia całka niejedna czeka!

Ja się pytam, Czy w ten sposób pokój swój posprzątają?
Czy na chleb dla swych dzieci w ten sposób wytargają?
Czy przez to nie będą zbyt mało poważne?

Po tych wszystkich ciężkich sprawach wziąłem się do myślenia
I na umysł mi przywlokło idee nie do zastąpienia
Zlecę stworzyć gen prawdziwy co niszczy śmiech człowieka
Przy porodzie będzie wszczepiany, taki los ich czeka.

Toż to sprawa niesłychana odzywa się profesor drugi
Mi się sprawa nie podoba, nie lubię jak Pan mówi
Niech Pan lepiej się tym cieszy, że dzieci są zdrowe

Ja wiem co Panu dole Pan ma zazdrość - taką chorobę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz