Dziwna Przypadłość
Proszę Pana! Proszę Pana!
rzecz potwornie niesłychana.
Dzieci tańczą i śpiewają one ciągle w
klasy grają
Nie wypada proszę Pana, by w dzień
biały miały brykać
Rzecz po prostu niesłychana, powinny
swój mózg napychać
Trzeba uczyć je liczenia!
Trzeba uczyć jak w piecu palić!
Czas na śmianiu im ucieka!
A do liczenia całka niejedna czeka!
Ja się pytam, Czy w ten sposób pokój
swój posprzątają?
Czy na chleb dla swych dzieci w ten
sposób wytargają?
Czy przez to nie będą zbyt mało
poważne?
Po tych wszystkich ciężkich sprawach
wziąłem się do myślenia
I na umysł mi przywlokło idee nie do
zastąpienia
Zlecę stworzyć gen prawdziwy co
niszczy śmiech człowieka
Przy porodzie będzie wszczepiany,
taki los ich czeka.
Toż to sprawa niesłychana odzywa się
profesor drugi
Mi się sprawa nie podoba, nie lubię
jak Pan mówi
Niech Pan lepiej się tym cieszy, że
dzieci są zdrowe
Ja wiem co Panu dole Pan ma zazdrość
- taką chorobę.



